moje okno potrafi robić tylko szparę, nie da się na nim siedzieć i dyndać nogami na zewnątrz. nie mam też ogródka ze ślimakami i tarasu do picia porannej zbożowej z resztkami mleka. stąd jest bliżej na targ, na egzamin z psychometrii, na plażę, do lasu i do ogólnie pojętego życia towarzyskiego. w szafie jest więcej przyborów do malowania i książek do nauki. w lodówce zawsze jest jakaś wódka, do wódki zawsze jest jakiś gość, dla gościa zawsze jest jakaś pościel. no chyba sami rozumiecie, że jakoś nie mogę wrócić do siebie, no nie mogę.
ale się zbieram.
powoli.
ps: kawę stawia zosia właściwa, warzywa do kanapek hania, nie-wyspa-nie stawiam ja, a zdjęcia stawia bartek m.

