gdańsk-kolonia-strasbourg-stuttgart-warszawa

18:12
jak się nad tym zastanowić, to sean paul brzmi najlepiej po hiszpańsku: dopiero wtedy nie rzuca się tak w uszy, że koleś sepleni (w pociągu leci sean paul po hiszpańsku).
obok mnie siedzi natomiast pan, który czyta książkę o podejrzanie różowej okładce – w takim kolorze wydaje się zazwyczaj poradniki pseudopsychologiczne (psychotesty, porady łóżkowe, porady odchudzające, książeczki z super przepisami), które załączone w formie darmowych super dodatków do Claudii albo Pani Domu reklamują w telewizji Marcysia ze Złotopolskich lub Hania z M jak Miłość.
niestety nie jestem w stanie odszyfrować tytułu, gdyż niemcy słyną z tego, że tworzą jakieś niesamowicie długie, np dziesięcioczłonowe słowa, których nie sposób zrozumieć, jeśli z nauki niemieckiego został ci zakres słownictwa zawarty w czytance dla pierwszoklasistów, w której to klaus, hilde i sonnenschein chodzili do cirkus i grali w fussbal. tytuł jest wprawdzie, tak na moje oko, jedynie czteroczłonowym słowem, jednak to już przekracza moje możliwości.

zresztą, mam inne zmartwienia, niż doszkalanie się z języka, gdyż na stoliku przed sobą położyłam byłam papierek po dwóch zakupionych za 90centów preclach, które doszczętnie oskubałam z za grubych ziarenek soli i stolik jest teraz cały zasypany moimi paprochami, co wygląda trochę niestosownie (tym bardziej niestosownie, że jesteśmy w niemieckim pociągu – takim, w którym klimatyzacja zawsze działa, obok siedzeń są dziurki na słuchawki i sześć stacji radiowych, w toalecie ładnie pachnie, a panu konduktorowi zdarza się ZAPOMNIEć cię skontrolować, co cię strasznie wkurza, jeśli wydałaś na bilet 44euro). co gorsza, reszta paprochów wysypała mi się na kolana i leży na sukience, co staram się zamaskować książką.
bo tak w ogóle, to ja wcale nie chciałam precli, tylko normalną, pożywną kanapkę, ale nawet po wygrzebaniu zagubionych w pokrowcu od aparatu drobniaków nie wystarczyło mi na taki rarytas. musiałam wcześniej wydać pięć euro na paluszki (a dokładniej na pięć paluszków, bo w niemczech nie kupujemy jednej baterii, tylko od razu pięć i nie kupujemy jednej puszeczki piwa, tylko od razu czteropak), a gdyby jeszcze wcześniej dwóch hiszpanów nie postawiło mi biletu z lotniska na dworzec, to pewnie nie stać by mnie było nawet na ćwierć obrzydliwego precla.

18:59
opatentowałam sposób, na dziesięciocentymetrowe słuchawki do odtwarzacza, które pożyczyłam od kuby i które zazwyczaj służą do bycia podłączonymi do takiego przedłużacza z komórki marki sony ericsson: obwiązałam odtwarzacz sznurkiem wiszącym z mojej sukienki (jednym z tych, które dziś rano chciałam uciąć, bo mi do niczego nie służyły). dzięki temu nie muszę tego odtwarzacza trzymać sobie na wysokości nosa przez całą drogę.

21:33
o stanie swojej głowy orientuję się oczywiście dopiero pod sam koniec, kiedy słońce jest już nisko, a na sąsiednim siedzeniu pojawia się cień mojej potarganej głowy i sterczącego zeń z jednej strony koguta, którego za chiny nie mogę przyklepać. taką mnie rozchełstaną z dworca odbierają rodzice i zawożą do domu, gdzie w salonie odbywa się właśnie iście zabawna scena, w której to rolę główną odgrywa niewinne stworzenie pająk – pająk jest czarny, całkiem ponadprzeciętnej wielkości, na ścianie, wysoko, a pod nim krzysiek z dwiema packami na muchy, sofia, julka i tomek, którzy przekrzykują się nawzajem całkiem sprzecznymi rozczeniami: “zabij go!” krzyczy sofia, “nie zabijaj go!” krzyczą julka i tomek, “trzeba go zabić, bo wróci!” krzyczy krzysiek, ale jakoś nie zabija. ostatecznie okazujemy się być rodziną humanitarną i wyrzucamy zwierzątko za okno. mama nie chciała, żeby była plama na ścianie.

12:02
panika w domu, bo mamy za chwilę jechać do stuttgartu na samolot, a krzysiek z tomkiem poszli na ryby i ich wcięło. paniką zajmuje się tata, ja wcinam moje ulubione płatki w lekko niebieskawym mleku, bo do płatków wsypałam niebieskie mm’sy.

14:40
idziemy do odprawy. w odprawie pani pyta się tomka, ile ma lat. tomek mówi, że 11. pani patrzy się na nas i mówi, że tomek nie może lecieć bez osoby dorosłej. uśmiecham się do pani i mówię, że ja jestem dorosła od dwóch lat, prawie trzech. ach tak, rzeczywiście. no to rzeczywiście.

17:08
dolecieliśmy, ale moja torba jakoś nie doleciała. idziemy do reklamacji, zgłaszamy panu, że zaginęła torba, pokazuję w katalogu jaki typ torby, typ nazywa się 22cośtam, wypełniam formularz, podpisuję co trzeba, dostaję jakiś świstek, żegnamy się, wychodzimy.

18:03
dojeżdżamy pomimo korków do izabelina, jemy gigantyczną jajecznicę na boczku i zajadamy chlebem z konfiturami, podjadamy maliny i świeże orzechy, które łupiemy wyciskaczką do czosnku. po kolacji trochę się wygłupiamy, przebieramy, bawimy z małą tośką, potem tośka idzie się kąpać a julka zabiera się do rysowania mi po plecach.

19:22
dzwoni telefon. dobry wieczór, tu serwis reklamacji bagażowej, oto numer pani reklamacji, proszę zapisać. julka, daj mi coś do pisania. nie to, weź coś cieńszego daj. tak, słucham pana. tralalalalalala. okej, i co mam teraz z tym zrobić? proszę jutro zadzwonić, podać ten numer, wtedy ktoś poinformuje panią co z pani bagażem. aha, czyli na razie nie wiadomo gdzie się moja torba szwenda? nie, niestety nie wiadomo. aha, no to dziękuję. a, jeszcze przepraszam panią, czy mieszka pani w warszawie? nie, ale przecież powiedział pan, że walizkę prześlecie do gdańska. tak tak, ale czy często bywa pani w warszawie? no tak mniej więcej raz na ruski rok, a o co chodzi? nie, nie, nic, nic. aha. no to dziękuję, dowidzenia. nie, bo pomyślałem, że może miałaby pani czas umówić się ze mną na kawę?(…)

21:30
przyjeżdża kasia, kasia ma nową grzywkę i żółte rajstopy, śpimy w tzw szafie na podłodze, ale tak naprawdę prawie nie śpimy, bo gadamy.

* * *

Advertisements

0 Responses to “gdańsk-kolonia-strasbourg-stuttgart-warszawa”



  1. Leave a Comment

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s





%d bloggers like this: